Link do opinii Google: jak go znaleźć i wysłać klientowi
8 lipca 2026 · 6 min czytania
Znasz tę scenę. Kończysz robotę, klient jest zadowolony, mówi "jasne, wystawię panu opinię" - i tyle go widzieli. Po dwóch tygodniach opinii nie ma i już nie będzie.
Rzadko chodzi o złą wolę. Klient musiałby sam otworzyć mapy, wpisać nazwę Twojej firmy (którą pamięta mniej więcej), znaleźć właściwy wynik, doklikać się do przycisku z opinią. To pięć kroków za dużo. Dlatego Google daje każdej firmie gotowy link do wystawienia opinii - klient klika i od razu widzi okno z gwiazdkami. Bez szukania, bez wpisywania nazwy.
Problem w tym, że ten link jest dobrze schowany. Poniżej wszystkie miejsca, w których go znajdziesz.
Najkrótsza droga: przycisk "Poproś o opinie"
Będzie potrzebne konto Google, którym zarządzasz profilem firmy. To ważne - na prywatnym koncie, które nie jest właścicielem wizytówki, tych opcji po prostu nie zobaczysz.
- Wpisz w Google nazwę swojej firmy (tak, po prostu ją wygoogluj, będąc zalogowanym na firmowe konto).
- Nad wynikami albo obok wizytówki pojawi się panel zarządzania profilem - ten sam, w którym edytujesz godziny otwarcia i zdjęcia.
- Poszukaj przycisku "Poproś o opinie". Czasem jest od razu widoczny, czasem siedzi w kafelku "Promuj" albo pod trzema kropkami.
- Google pokaże krótki link, zwykle w formacie
g.page/r/.... Skopiuj go i zapisz gdzieś pod ręką - w notatkach, w szablonie SMS-a, gdziekolwiek.
Ten sam przycisk znajdziesz w aplikacji Google Maps na telefonie: zakładka z Twoim profilem firmy, a w niej "Poproś o opinie". Link możesz stamtąd od razu udostępnić przez SMS czy WhatsAppa.
Nie widzę tego przycisku. Co teraz?
Dwie najczęstsze przyczyny. Pierwsza: jesteś zalogowany na inne konto niż to, które zarządza profilem. Sprawdź w prawym górnym rogu, na kogo jesteś zalogowany - to brzmi banalnie, ale łapie się na to każdy, kto ma osobne konto prywatne i firmowe.
Druga: Google co jakiś czas przemeblowuje ten panel i przycisk ląduje w innym miejscu. Jeśli nigdzie go nie widzisz, wejdź na business.google.com - to zawsze prowadzi do zarządzania profilem, niezależnie od tego, co Google akurat pozmieniało w wyszukiwarce.
A jeśli Twoja firma w ogóle nie ma jeszcze wizytówki w Google, to zacznij od jej założenia (też na business.google.com). Bez wizytówki nie ma gdzie zbierać opinii - i szczerze mówiąc, to ważniejsze niż cokolwiek innego z tego artykułu.
Zanim wyślesz: sprawdź ten link
Otwórz skopiowany link w trybie incognito (albo poproś kogoś, żeby otworzył u siebie). Powinno od razu wyskoczyć okno z pięcioma gwiazdkami do kliknięcia. Jeśli zamiast tego otwiera się sama wizytówka i trzeba jeszcze szukać przycisku "Napisz opinię" - masz zwykły link do profilu, nie link do opinii. Wróć krok wyżej i skopiuj ten z "Poproś o opinie".
Drobiazg, który robi różnicę: klient musi być zalogowany na konto Google, żeby wystawić opinię. Na telefonie z Androidem praktycznie każdy jest. Na iPhonie różnie - ale jeśli ktoś ma Gmaila, to konto ma.
Jak wysłać, żeby klient faktycznie kliknął
Najlepszy moment jest jeden: zaraz po zakończeniu roboty, kiedy zadowolenie jest świeże. Nie "przy okazji", nie w niedzielę wieczorem, nie miesiąc później razem z fakturą. Tego samego dnia.
Krótki SMS wystarczy. U mnie sprawdza się coś w tym stylu:
Dzień dobry, dziękuję za dzisiejsze zlecenie! Jeśli jest Pan zadowolony, będę wdzięczny za opinię w Google - to minuta: [tu link]. Pozdrawiam, Marek
Po imieniu, konkretnie, jeden link. Bez "szanowny kliencie" i bez trzech akapitów wstępu. I jedna rzecz, o której łatwo zapomnieć: jeśli klient nie odpisał i opinii nie ma, jedno przypomnienie po kilku dniach jest w porządku. Drugie i trzecie już nie.
Czego nie robić
- Nie proś "o 5 gwiazdek". Proś o opinię, kropka. Sugerowanie oceny jest wprost zabronione przez regulamin Google, a od strony prawnej (dyrektywa Omnibus) też potrafi zaboleć. Szczera prośba działa zresztą lepiej.
- Nie oferuj rabatu za opinię. To samo ryzyko co wyżej, plus opinie pisane "za coś" są po prostu słabe i widać to na kilometr.
- Nie wysyłaj masowo do klientów sprzed roku. Google potrafi oznaczyć nagły wysyp opinii jako podejrzany, a ludzie, którzy ledwo Cię pamiętają, i tak nie napiszą nic konkretnego.
A co z negatywną opinią?
Prędzej czy później jakaś przyjdzie i świat się od tego nie zawali. Usunąć się jej praktycznie nie da (Google kasuje tylko opinie łamiące regulamin), za to można na nią spokojnie, rzeczowo odpowiedzieć. Paradoksalnie profil z samymi piątkami i zerową odpowiedzią firmy wygląda mniej wiarygodnie niż 4,8 z kulturalną reakcją na tę jedną gorszą.
Można to sobie uprościć
Wszystko powyżej da się robić ręcznie i na początku właśnie tak warto - zero kosztów, pełna kontrola. Ale jeśli zleceń jest więcej niż kilka w tygodniu, ręczne wysyłanie SMS-ów i pilnowanie, kto dostał, a kto nie, robi się trzecim etatem.
Od tego jest reno.ma: dodajesz zlecenie, klient dostaje SMS z linkiem, a po drodze pomagamy mu ułożyć treść opinii (najtrudniejsze dla ludzi jest właśnie "co napisać"). Jak nie odpowie, system sam grzecznie przypomni. Pierwsze 30 dni jest za darmo, więc najłatwiej po prostu sprawdzić na własnych klientach: załóż konto i wyślij pierwszą prośbę jeszcze dziś.